GEOCACHINGPLUS - 2014/2025

Ostrzyce

Dzisiaj termometr pokazał 32 stopnie, piękna pogoda cały czas dopisuje, z czego bardzo się cieszymy. Wczoraj Karolina oświadczyła wszystkim,  że sobotę spędzimy nad wodą. Rano przy śniadaniu nie mogliśmy jednak podjąć decyzji gdzie jechać, nad morze czy nad jezioro. Ostatecznie zdecydowaliśmy że pojedziemy do Ostrzyc (mała wieś kaszubska) na znaną nam miejscówkę. Na miejscu w Ostrzycach impreza bo akurat odbywał się Kaszubski festiwal muzyki biesiadnej, ławeczki, kiełbaska i zimne piwko :-) a wszystko w rytmach wiejskiej muzyczki. My jednak korzystaliśmy z uroków jeziora kąpiąc się i opalając nasze blade ciała.  W czasie wypoczynku musiałem oczywiście  sprawdzić czy gdzieś w pobliżu nie ma geocache’y. Więc najbliżej znajdowały się dwie skrzynki, jedna na „Jastrzębiej Górze” druga nazwana „Przylądkiem” w odległości 900m od nas. Ostatecznie wybraliśmy tą drugą ponieważ skrzynka na” jastrzębiej” nie została odnaleziona przez ostatnich dwóch geocacherów.


OP0D2E Tradycyjny Cache Przylądek

Typ: cacheT | Rozmiar: |
Ukryta: 02.05.2008
Kraj: Polska | Województwo: Pomorskie
Koordynaty: N 54° 14.875′ E 18° 06.758


Karolina uznała że jest za gorąco na spacery i wolała zostać nad wodą a my w trójkę ruszyliśmy na poszukiwania. Szkoda że nie mieliśmy ze sobą aparatu fotograficznego i zdjęcia które robiłem pochodzą z telefonu. (Zdjęcia z Ostrzyc możecie sobie obejrzeć we wcześniejszych moich wpisach gdy nie bawiliśmy się jeszcze w geocaching – tutaj). Po drodze podziwialiśmy piękno jeziora Ostrzyckiego, wzdłuż którego znajdują się liczne campingi, kąpieliska i inne ciekawe atrakcje chociażby miejsce gdzie można pograć w minigolfa. Skrzynka „Przylądek” została ukryta na prywatnym terenie czego dowodem była tabliczka o tym informująca . Sam teren nie jest jednak  ogrodzony i można spokojnie sobie tam wejść. Na miejscu w pobliżu skrzynki biwakowało również kilka osób, więc podjęcie było nie lada wyzwaniem. Na szczęście wszystko się udało, zrobiliśmy wpis do loogboka, wywaliliśmy kilka śmieci i wrzuciliśmy geokreta GK04B1 . Mało brakowało i straciłbym telefon który wypadł mi z kieszeni i sunął z górki wprost do jeziora, ostatecznie pędząc za nim niczym kaskader udało się go uratować  a skończyło się to tak,  że jedną nogą wpadłem do wody a drugą stałem na wbitym w ziemię telefonie.  … Kurcze widzieliście to ?, mówię a Wiktoria …. nooo ale miałeś fuksa,  po chwili  widząc mojego mokrego buta zaczęliśmy się głośno śmiać.

 

 

 

Dodaj komentarz