Karolina w pracy, dzieci w szkole a ja korzystając z wolnego dnia postanowiłem że pojeżdżę na rowerze. Sprzęt dosyć stary przerobiłem go z roweru trekkingowego na cross. Poza tym długo stał w garażu i potrzebował dopompowania kół oraz wyregulowania hamulców. Zabrałem się za robotę, wykonałem serwis i rower był gotowy do drogi – oby tylko nic nie odpadło :-). Myślę że każdy z nas potrzebuje czasami chwili dla siebie, gdy nie musimy nigdzie pędzić i dbać o codzienne sprawy. Krótko mówiąc nadarzyła się okazja aby pobyć trochę sam. Zabrałem plecak, wodę i aparat, przy okazji pstryknę kilka zdjęć w terenie. Tylko gdzie jechać? pomyślałem – może sprawdzę kontrolnie naszą skrzynkę geocache?, – tak to dobry pomysł tym bardziej że dawno nie sprawdzałem stanu skrzynki.
Juhuuuu… krzyknąłem jadąc szosą w dół, już zapomniałem jaką frajdę sprawia jazda na rowerze. Przed wjazdem do lasu zrobiłem próbne zdjęcia, po sprawdzeniu wydawało mi się że są nieco rozmazane. Czyżby coś z obiektywem? Wszystkie punkty w drodze do skrzynki sprawdzone, sama skrzynka również w nienagannym stanie. Niedługo minie rok kiedy ją schowaliśmy i myślę że na okres zimowy, czyli listopad-marzec zalogujemy ją jako czasowo niedostępną. W zimie i tak kwiaty nie kwitną :-) Wracając spojrzałem na zegarek była godzina 10:15, więc jest dostatecznie dużo czasu żeby jeszcze gdzieś pojechać.
Ruszyłem do Przodkowa, jechałem raz z górki raz pod górkę i w lesie i po polach, nudy nie było. Odpoczynek zrobiłem koło pięknej fontanny w Przodkowie. To tutaj wpadłem na pomysł żeby rowerowo zdobyć jakąś skrzyneczkę geocache. Wybredny nie będę, może być nawet jakieś mikro. Choć w okolicy nie ma za bardzo w czym wybierać, na szczęście jest kilka keszy których jeszcze nie odkryliśmy. Pierwszą na celowniku została skrzynka :
|
GC64HD1 Tradycyjny Cache / Batalion ON „Kartuzy IV” Typ: |
Obok budynku Straży Pożarnej skręciłem w ulicę Łąkową. Po drodze zahipnotyzowany widokiem krajobrazu musiałem się zatrzymać i zrobić zdjęcie.
W końcu dojechałem do mało mi znanej miejscowości – Młynek. Stamtąd już niedaleko do miejsca ukrycia. Będąc 200m od celu, nawigacja wyprowadziła mnie w krzaki. No to ładnie, taszcząc rower w krótkich spodenkach, niechybnie stanę się pożywieniem dla kleszczy. Na szczęście nic się do mnie nie przykleiło. Szybko wypatrzyłem geocache’a który leżał sobie odsłonięty obok kamienia. Słabe maskowanie? a może ktoś znalazł i zostawił. Skrzynka fajna, opisująca ciekawą historię z okresu wojny.
Autor przygotował 5 skrzynek tematycznych do odkrycia, no cóż, to trzeba je wszystkie odkryć. Ok, pieczątka do logbooka i w drogę po następną skrzynkę.
|
GC647WX Tradycyjny Cache / Ewakuacja KL S Typ: |
Krótka jazda stromym zboczem i już jestem na miejscu. Krążę tutaj dobre 15min. Dopiero po spojrzeniu na mapę w c:geo sprawa się wyjaśniła, czyli szukałem nie po tej stronie drogi. We właściwym miejscu szukanie zajęło mi również parę minut. Teren był ogrodzony płotem i obawiałem się że kesz mógł zostać ukryty za nim. Całe szczęście nie okazało się to prawdą i skrzyneczka została odnaleziona. W środku było kilkanaście rodzajów smyczy do kluczy :-) no i oczywiście ciekawa wojenna historia związana z tymi terenami.
Powiem wam że trochę już byłem zmęczony, jazda na rowerze robi swoje a raczej brak kondycji. W pobliżu była jeszcze jedna skrzynka której szkoda by było nie odkryć.
|
GC5RXCT Tradycyjny Cache / Krajobrazy Małkowa Typ: |
To miał być szybki rowerowy drive-in, a spędziłem przy nim następne 20min. Szukałem, kombinowałem, ani wskazówki ani logi nie pomogły w znalezieniu tej skrzynki. W dodatku rozmiar regularny więc to musi byś spory kesz. Trzeba wiedzieć że nie zawsze jest kolorowo i skrzynki geocache giną, chociaż może to ja nie potrafiłem jej znaleźć. To koniec na dzisiaj, jestem wypompowany i ta temperatura, wydaje mi się że jest ze 30 stopni. W sumie przejechałem ok 20 km, niby nie dużo ale dla mnie w zupełności wystarczyło. Może na następną rowerową wycieczkę wybierzemy się całą naszą ekipą, ale to już będzie zupełnie inna bajka.
