Wolne…ferie…urlop. Tym razem celem naszego wypoczynku i podróży było uzdrowisko „Bałtyk” w Kołobrzegu. Spędziliśmy tam pięć super fajnych dni, nie licząc kilku denerwujących sytuacji. Ale po kolei. Wyjechaliśmy w sobotę rano, przed nami 220km trasy do pokonania. Co to dla nas :-) uzbrojeni w dobry humor po 3 godzinach byliśmy na miejscu. Droga od nas do Kołobrzegu jest naprawdę niezła. Przed hotelem okazało się że trzeba zapłacić dodatkowo za miejsce parkingowe. Niestety w pobliżu nie było gdzie zaparkować więc wyboru brak. To była pierwsza rzecz która nas wkurzyła, człowiek płaci ciężkie pieniądze za pobyt a tu jeszcze musi dodatkowo płacić za parking. Druga sprawa to obsługa w recepcji, trwała w nieskończoność, pełno ludzi, jedna wielka kolejka. W końcu otrzymaliśmy karty do dwóch pokoi na 5 pietrze, zostawiliśmy kurtki i udaliśmy się na nasz pierwszy obiad. Jadalnia ładna, dwa poziomy na drugim piętrze prawie co dziennie były dancingi, średnia wieku 60+. (Cholera gdzie my jesteśmy) :-) Jedzenie dobre ale bez przesady (stół szwedzki).
Pierwszego dnia zrobiliśmy obchód całego hotelu żeby wiedzieć co gdzie się znajduje. Nasze pokoje miały widok na park teraz myślę że gdyby było więcej pieniędzy wybralibyśmy widok na morze bo jest piękny. Następnego dnia po śniadaniu typujemy skrzynki i ruszamy w teren. Tym razem żadnych skrzynek mikro nie przepadamy za nimi. Pierwszą jest :
|
GC64Q2V Tradycyjny Cache / Park Żeromskiego Typ: |
Schowana około 500 metrów od naszego hotelu. Pogoda elegancka jest słoneczko, szkoda że to jedyny słoneczny dzień podczas całego naszego pobytu. Skrzynka ukryta jest w parku, tym razem dajemy wykazać się dzieciakom. „Kto pierwszy znajdzie ten jest mistrzem” mówię. My z tyłu spacerkiem a Wiktoria z Krystianem z telefonami w ręku pędem przed siebie. Po 15 minutach Wiktoria dumnie krzyknęła że znalazła. W skrzynce pustka, nie było niczego oprócz loogboka. Zrobiliśmy wpis i udaliśmy się w kierunku następnego geocache’a.
|
GC64FDF Tradycyjny Cache / Pomnik Zaślubin Polski z Morzem Typ: |
To naprawdę niesamowita sprawa że dzięki geocachingowi można zobaczyć tyle ciekawych miejsc. Kiedy jesteśmy w pobliżu pomnika dzieci szukają a ja robię zdjęcia. Pomnik upamiętnia zaślubiny Polski z morzem z 18 marca 1945r. Wiktoria znajduje druga skrzynkę, wpisujemy się i przechodzimy w pośpiechu przez pomnik. Legenda mówi, iż przejście z jednej strony pomnika na drugą przez okno (na bezdechu), przynosi spełnienie się wcześniej pomyślanego życzenia.
Ale fajnie, z radością wyznaczamy następny etap naszej wędrówki którą jest :
|
GC6B9GH Tradycyjny Cache / Ciotka Trudzia Typ: |
Do ciotki mamy spory kawałek drogi, musimy przejść przez teren portowy i rzekę Parsętę. Pogoda ładna więc nam to nie przeszkadza. Suniemy przez most Portowy, mijamy klub jachtowy i podążamy się kierunku ulicy Solnej. Po drodze rozmawiamy i żartujemy. Kiedy jesteśmy na ulicy Stoczniowej naszym oczom ukazuje się stary kuter rybacki „Ciotka Trudzia”. Szukamy pod i nad, krążymy dookoła kutra. Po chwili Wiktoria spokojnie mówi że ma skrzynkę, jest mistrzynią, znalazła dzisiaj wszystkie geocache. Robimy wpis do loogbooka wymieniamy fanty i ruszamy w drogę powrotną.
Po drodze zahaczamy o karczmę solną która urzeka swoim staropolskim stylem. Na jej terenie znajduje się miejsce na grill, ognisko oraz można obejrzeć starą szopę warzelniczą do wyrobu soli. Kawałek dalej wypływa źródełko solanki i jak mówią miejscowi jest to idealna woda do kiszenia ogórków.
Obok naszego hotelu znajduje się również ogromne molo, więc koniecznie musieliśmy je zobaczyć. Pierwszy pomost został zbudowany w 1881 roku i była to konstrukcja drewniana obecnie jest to molo żelbetonowe. Robimy zdjęcia i uciekamy do hotelu, zaczyna wiać bardzo silny wiatr. Tutaj możecie zobaczyć kamerkę online z widokiem na molo >> kamerka
W poniedziałek mamy wizytę u lekarza ponieważ w cenie pakietu mamy dwa zabiegi zdrowotne dziennie. Przechodzimy do budynku „B” naszego hotelu i trafiamy na mega kolejkę. Jak się dowiadujemy później w uzdrowisku przebywa sporo ludzi ze skierowaniem od NFZ. Wszystko załatwiamy i już do końca niczym się nie martwimy został tylko wypoczynek.
Następne dni spędzamy wypoczywając na basenie, saunie wylegujemy się w jacuzzi chodzimy na herbatki zdrowotne i kuracje wodą leczniczą (niektóre bleeeee np. „Zuber”) Na terenie hotelu jest „Chata Solna” – to miejsce o baśniowym wnętrzu i zbawiennym działaniu na ciało i psychikę. Naturalna sól lecznicza zawiera mikroelementy niezbędne do stworzenia unikalnego mikroklimatu, który korzystnie wpływa na samopoczucie i działa relaksująco…… (fragment opisu ze strony hotelu) Tak więc i chata jest naszym stałym punktem do którego przychodzimy codziennie. Wieczorami gramy w piłkarzyki, dziewczyny kontra chłopaki – wszystkie mecze przegrane przez chłopaków – oszukiwały :-).
W środę po śniadaniu idziemy załatwić parę spraw oraz do sklepu uzupełnić nasze wieczorne przekąski i napoje rozweselające. Po drodze odkrywamy jeszcze jedną skrzynkę geocache.
|
Typ: | |
Jesteśmy tylko w trójkę, Wiktoria nie chciała iść z nami i została w hotelu. Zabawę zaczynamy od znalezienia pomnika który jest wyrazem hołdu kobietom, które walczyły w szeregach Wojska Polskiego o wolność Ojczyzny w czasie II wojny światowej. Aby uzyskać koordynaty kryjówki z pojemnikiem trzeba wyczytać informacje z pomnika, a następnie podstawić dane do podanego w informacji wzoru. Chwilę to nam zajmuje nie bardzo wiemy czy dobrze podstawiliśmy cyfry. Koordynaty wprowadzam do nawigacji i ruszamy w drogę. Zanim jednak poszukamy skrzynki załatwiamy nasze sprawy w mieście. Po drodze wchodzimy do Konkatedry pw. Wniebowzięcia NMP oraz pstrykamy pamiątkowe zdjęcie przy pomniku Millennium Memorial. Wracając przechodzimy przez most w kierunku ulicy Norwida uruchamiam telefon i zaczynamy szukać skrzynki. Schodząc z mostu gps pokazuje 2..,1,..0 metrów. Już wiemy gdzie szukać. Skrzynka to magnetyk z logbook’iem, niestety zapomnieliśmy zabrać długopis mam nadzieje że zdjęcie logbook’a pozwoli zalogować znalezienie w serwisie internetowym.
Czas płynie nieubłaganie i nasze ferie dobiegają końca. Cały nasz pobyt spędziliśmy aktywnie wypoczywając, co wpłynęło na nasze samopoczucie i mam nadzieję że na zdrowie również. Podsumowując to był bardzo udany wyjazd mimo tego że prawie cały czas padał deszcz.
