GEOCACHINGPLUS - 2014/2020

Wakacje w Pisaku

Lato powoli dobiega końca. Na północy Polski czyli tu gdzie mieszkamy przez większość wakacyjnych dni pogoda w kratkę.  Raz słońce, raz deszcz a najczęściej zachmurzone niebo i tak przez kilka dni. Dlatego bardzo się cieszymy że ostatnie dwa tygodnie sierpnia spędzimy po raz drugi w pięknej Chorwacji. Tym razem postaram się zrelacjonować naszą podróż na bieżąco. Dokumenty, ubezpieczenia itd. przygotowane, samochód zapakowany i gotowy do drogi.  Ruszamy w piątek o 4:00. Nasza podróż przebiegać będzie  przez – Polskę, Czechy, Austrię, Słowenię oraz Chorwację. W tym roku jedziemy do małej Chorwackiej miejscowości „Pisak”. Nocleg zarezerwowany przy granicy Czesko-Austriackiej w miejscowości „Hevlin”. Przed nami 865km.

Aktualizacja 19.08.2016 godz.19:30

Noc ciężka, nie mogłem spać za to reszta załogi w doskonałym stanie. Krystian wstał pierwszy i piszczał że nie może uwierzyć ze zaraz ruszamy w podróż. Chwile później wjeżdżamy na obwodnicę trójmiasta która jest przedłużeniem autostrady A1. Na niebie obserwujemy wschód słońca, jest coraz widniej chociaż księżyc pozostaje ciągle widoczny.

Jak zwykle droga w Polsce ciągnie się najdłużej, wszyscy z niecierpliwością czekamy na przejechanie granicy. W drodze oczywiście robimy krótkie przerwy, na posiłek i toaletę. W Bytomiu wymieniamy trochę złotówek na euro. Około 12:20 przejechaliśmy granicę Polsko-Czeską. Natomiast w okolicach miejscowości Brno roboty drogowe spowodowały że staliśmy w korku ok 30min. Później  już gładko, tzn. były utrudnienia ale nie przeszkadzały jakoś szczególnie.

Zatrzymaliśmy się również aby kupić coś na kolację i śniadanie. Najlepszy był moment w sklepie kiedy patrzyliśmy się na ceny i każdy z nas próbował przeliczyć korony na złotówki :-)

Zostało tylko 50km do naszego noclegu. Na miejsce dojechaliśmy o godz 16:40.  Mieszkanko o.k, było wszystko czego potrzebowaliśmy. Właścicielka miła, wszystko wytłumaczyła i pokazała, prosiła tylko o cisze. Za pobyt zapłaciliśmy 50EU.  Link tutaj. Każdy się wykąpał, zjedliśmy kolacyjkę i do łózek.  p.s były trochę twarde.

Pobudka około 3:00 i ruszamy dalej. Po 30 min. jazdy przekraczamy granicę Czesko-Austriacką.  Zaczynamy odczuwać zmęczenie, jednak dwie nieprzespane noce robią swoje. Prawie całą Austrię przejechaliśmy w ciemnościach, wyobraźcie sobie że o 6:00 rano było jeszcze ciemno.

Aktualizacja 20.08.2016 godz.20:40

Dojeżdżamy do granicy Austriacko-Słoweńskiej, pokonujemy most na rzece Mura i jesteśmy w Słowenii. W nawigacji przestawiam trasę aby nie wjeżdżać na płatne autostrady. Winiety w Słowenii są drogie i nie opłaca się ich wykupować aby przejechać 60km. odcinek. Radzimy również zdjąć nogę z gazu, przekroczenie prędkości wiąże się z mandatem nawet do 300EU.  Więc pyrkamy powoli przez miasteczka podziwiając widoczki.

Na granicy olbrzymie korki, trudno trzeba czekać. Nagle dwie bramki przeznaczone dla samochodów ciężarowych zostają otwarte dla wszystkich. Wykorzystujemy sytuacje przechodzimy expresową odprawę i już  jesteśmy w Chorwacji. Hura…teraz kierunek na  Zagrzeb.

W drodze podejmujemy decyzje że pojedziemy tak jak dwa lata temu na Karlovac a potem drogą D1 przez Plitwickie Jeziora w kierunku na Split. Generalnie zdaliśmy się na na nawigacje która prowadziła nas przez nieskończone góry i pustkowia Chorwacji. W końcu dojechaliśmy nie od Strony Splitu tylko miejscowości Brela.  Kiedy zobaczyliśmy połyskujące morze od promieni słonecznych, momentalnie zapomnieliśmy o trudach podróży. Jesteśmy prawie na miejscu. Chwilę później wjeżdżamy do naszego Piasaka.

Aktualizacja 22.08.2016 godz.17:40

Drogi w Pisaku są bardzo wąskie, zdarzają się sytuacje że nie jest możliwe przejechanie dwóch samochodów obok siebie. Wtedy jeden musi się cofnąć  i zjechać do miejsca w którym można się wyminąć. My również doświadczyliśmy tej ciekawej sytuacji kiedy zjechaliśmy zbyt nisko szukając naszego apartamentu. Z dołu chcą wjechać do góry, z góry zjechać w dół a my pośrodku. Jednym słowem „Hardcore”. Gdzie jest ten cholerny adres Put Porta 44? Dzwonimy do właścicielki, dogadujemy się ze będzie czekać przy drodze.  Po chwili pytam Karoliny – gdzie ma czekać przed wjazdem do Pisaka czy znowu mam zjeżdżać w dół ? Karolina odpowiadaja już sama nie wiem. Można sobie wyobrazić co przeżywaliśmy :-)

Dobra zjeżdżamy jeszcze raz. Po chwili widzimy Panią która uśmiecha się w naszym kierunku. To wy? to my…bla bla bla – tutaj parkujcie – mówi pokazując wąski kawałek wybetonowanego  miejsca. OK idziemy zobaczyć naszą kwaterkę, schodzimy schodkami w dół. Teraz już wiemy dlaczego nie mogliśmy znaleźć tego adresu. Mieszkanko małe ale przytulne, jest wszystko czego cywilizowany człowiek potrzebuje :-) Budynek dość wysoko położony jest świetny widok, niestety do plaży jest parę schodków w dół :-)

Następnego dnia idziemy na plaże i zapominamy o wszelkich naszych troskach. Rokoszujemy się słoneczkiem i ciepłą wodą Adriatyku. Jest bardzo gorąco termometr wskazuje 33°C i pewnie minie kilka dni zanim się zaaklimatyzujemy.

Na miejscu jest piekarnia, dwie-trzy restauracje, dwa sklepy spożywcze i jeden warzywniak. Pisak to mała miejscowość. Całą niedzielę leniwie odpoczywamy ale już w poniedziałek jest plan aby  pojechać  do miejscowości Omiš.

Aktualizacja 23.08.2016 godz.18:02

W nocy była mega burza. Obudziliśmy się około 01:30, szalał wiatr i wywiewał nasze rzeczy z tarasu. Dodatkowo błyski piorunów urozmaicały nasze próby wynoszenia rzeczy do pokoju. Karolina wołała – Bastek nie mogę złożyć parasolaaaaaa !!!,  – Poczekaj zaraz ci pomogeeeeee !!! – krzyczałem. Rano było nieco lepiej, słoneczko wyjrzało spoza chmur. Niestety dosyć mocno wiało.                                                                                                                  Jemy śniadanko i w/g. planu ruszamy do Omiš.  Miasteczko Omiš jest położone u ujścia rzeki Cetiny, otoczone masywem górskim Mosor. Jest to bardzo urokliwe miejsce. Z miejscem parkingowym ciężko, wiec zatrzymujemy samochód w płatnej strefie, w której za godzinę trzeba zapłacić  5 HRK – tragedii nie ma. Spacerkiem przechodzimy przez most na Cetinie, wymieniamy pieniążki w „Menjalnicy” (kantor walut) i ruszamy w kierunku starego miasta.

Stare miasto pełne jest wąskich uliczek wypełnionych restauracjami, sklepikami z pamiątkami i domowymi wyrobami (zwłaszcza domowej roboty alkoholami na każdą okoliczność).  Kierujemy się do punktu widokowego  „Twierdza Mirabrella”, która wznosi się nad miastem do wysokości 245 m. Za wstęp pobierana jest opłata 20 HRK. Kupujemy bilety i wspinamy się po stromych schodkach do góry.

W drodze do najwyższego punktu znajdują się dwa tarasy widokowe,  na których odpoczywamy i podziwiamy widok z niższych punktów twierdzy.

Na końcu wchodzimy do wieżyczki gdzie drewnianymi schodkami zmierzamy na sam szczyt. Ostatnim etapem jest wejście metalową drabinką na dach wieży.

Widok jest naprawdę imponujący. Podziwiamy z góry stare miasto, ujście rzeki Cetiny, która płynie przez olbrzymie strome skały, piękne, błękitne morze i wyspę Brać.

Schodząc zdobywamy naszą pierwszą skrzynkę geocache w Chorwacji.


GC3R1WD Tradycyjny Cache / Mirabella Fortress

Typ: cacheT | Rozmiar: con_small |
Ukryta: 22.07.2012
Kraj: Chorwacja | Województwo: Splitsko
Koordynaty: N 43° 26.679′ E 16° 41.596′


Dobrze że mamy Krystiana jest jeszcze mały i sprytny, szybko zlokalizował skrzyneczkę.

Wpisaliśmy się do logbooka wrzuciliśmy fanty i ruszyliśmy wąskimi uliczkami w kierunku „Velika plaża„, która rozciąga się na około 1km. Plaża jak plaża, widok ładny  ale jakoś nas nie zauroczyła.

Krystian zrobił sobie szybką kąpiel po której udaliśmy się na małą przekąskę w postaci Tortilli z kurczakiem. (cena 28 HRK). Po drodze zrobiliśmy zakupy na kolację i wróciliśmy do naszego „Pisaka”. Jutro jedziemy do „Trogir’u””.

Dalej – >>Tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *