GEOCACHINGPLUS - 2014/2025

Nasza Chorwacja czyli podróż na wyspę Brać. Cz.3

Część 1 – Tutaj, Część 2 – TutajCzas w  Sutivan powoli dobiega końca, zbliża się pora obiadowa. Smaczny posiłek mamy zamiar zjeść w Supetar w polecanej przez użytkowników cro.pl (forum miłośników Chorwacji) restauracji „Riva”. Restauracja znajduje się w porcie, nie sposób jej przeoczyć. W środku niestety brak miejsc,  siadamy więc na zewnątrz.  Po chwili jednak stwierdzam że nie wyrobię na słońcu i już miałem szukać innego miejsca, gdy nad naszymi głowami pięknie rozwinęło się zadaszenie (taki parasol, baldachim). „Dobar dan” krzyknąłem widząc podchodzącego kelnera, który podając nam karty również odpowiedział „Dobar dan” czyli dzień dobry.  „O Karolina zobacz jest menu po polsku” powiedziałem i każdy zatopił nos w swojej karcie. Czyli tak,  zamawiamy : Szaszłyki cielęce, surówka, frytki + piwo Karlovacko, następnie grilowana pierś z kurczaka z frytkami, ryżem, grilowanymi warzywami + woda oraz dwa razy naleśniki z czekoladą + dwie małe coca cole. Smacznego :-) Jedzonko nam bardzo smakowało, a za wszystko zapłaciliśmy 220HRK czyli około 120zł.

Z pełnymi brzuchami ruszamy dalej,  oglądamy  kościół Marijina Navjeśtenja, łazimy wąskimi uliczkami i cieszymy  się widząc w domowych ogródkach egzotyczne owoce i kwiaty. Później wędrujemy sobie brzegiem morza szukając miejsca gdzie można się wykapać, jest bardzo gorąco i pomimo szczerych chęci nie mamy już siły spacerować.  I to jest piękne, idziesz sobie i jak masz ochotę to pach…do wody,  chwilę schniesz i idziesz dalej.  „Jest, zobacz tam!” krzyknął Krystian, a naszym oczom ukazuje się zjeżdżalnia wodna. I tu drugie spostrzeżenie, w jakiś magiczny sposób, pomimo zapewnień dzieciaków że nogi już odpadają od tego chodzenia i absolutnie nie mają już siły iść dalej,  nagle dostają tajemniczej mocy i już pędzą w kierunku wodnej atrakcji :-). Zjazd kosztuje 7HRK. Siadamy sobie z Karoliną na ławeczce, a Krystian z Wiktorią w towarzystwie pisków i wrzasków,  mkną w dół wodną ślizgawką, . Czas leci nieubłaganie i słoneczko schowało się za mgiełką chmur, czas wracać do naszej Pucisca, trzeba jeszcze coś kupić  na kolację. W drodze powrotnej mówię na głos „Ciekawe jak tam Leszek z Marysią przeżyli swój dzień w Makarska”.

Wieczory spędzamy na tarasie naszego domu, kiedy dzieci już śpią, możemy sobie spokojnie porozmawiać przy lampce wina. Podsumowujemy dzień, dzielimy się informacjami, planujemy kolejne dni naszego wypoczynku. Wesoła atmosfera trwa do późnych godzin wieczornych. To dziwne bo rano czujemy się doskonale a sądząc po ilości wypitego wieczorem wina, nie powinno być najlepiej :-) Dzisiaj nigdzie nie jedziemy, spędzimy sobie dzień w Pucisca. Leszek z Marysią zapowiadają że jadą po miejscowe wino oraz zamówioną „Rakije” i „Orahovice”. A my lecimy zrobić zakupy w „Studenciaku” (Studenac) jak ja to mówię, oraz w „Plusie”,  to takie sklepy spożywcze. Do południa beztrosko spędzamy czas na plaży, pływając i nurkując, no może niedosłownie bo…. Karolina jak zwykle się smaży, Wiktoria pływa na materacu, Krystian wypróbowuje siatkę do łapania morskich zwierzaczków, a ja sobie siedzę, obserwuje i popijam piwko „Ozujsko”. W porze obiadowej odwiedzamy pizzerie „Marin” gdzie pałaszujemy dwie wielkie pizze, obserwujemy  przemieszczających się turystów,  lub  zerkamy wytrąceni przez krzyki entuzjazmu,  w stronę miejscowej starszyzny grającej w karty.  Po kolacji wpadam na pomysł aby zrobić kilka nocnych zdjęć. Czy się udały?, oceńcie sami.

Dalej Tutaj

2 thoughts on “Nasza Chorwacja czyli podróż na wyspę Brać. Cz.3

Dodaj komentarz